5 życiowych zasad dla ludzi pracujących

0 Comments
praca w firmie

praca w firmieWiele ludzi w naszym kraju ma przyjemność pracować w firmach zatrudniających ogromną rzeszę pracowników. Są to nie tylko korporacje, gdzie większość stanowią tzw. “białe kołnierzyki”, ale także duże zakłady produkcyjne, gdzie na jednym wydziale może pracować po co najmniej kilkadziesiąt osób na zmianie. W takich przypadkach jasne jest, że trzeba na siebie bardzo uważać i nie wystarczy być solidnym i rzetelnym etatowcem, żeby utrzymać swoje stanowisko. Choć agencje pracy https://apsprofitpolska.pl/pl/pl/ posiadają dużo ofert pracy, to ludzie zależy na stabilności. Poniżej przeczytacie pięć najważniejszych rzeczy których trzeba przestrzegać w pracy z dużym skupiskiem osób.

Oto one:

Pokaż, że chcesz pracować.

 

Pierwszy dzień w pracy to zazwyczaj spory stres dla świeżo upieczonego pracownika. Po załatwieniu formalności z osobą która odpowiada za zatrudnienie (zazwyczaj jest to kierownik wydziału) przystępujesz do przeszkolenia BHP prowadzonego przez firmowego inspektora po którym następuje instruktaż stanowiskowy, za który odpowiada zazwyczaj przyszły bezpośredni przełożony. Później zwykle następuje zapoznanie się ze stanowiskiem pracy i powoli zaczynamy przystępować do pracy. W tym momencie poznajemy osoby, z którymi przyjdzie nam obcować przez co najmniej 8 godzin w ciągu dnia. Oczywistym jest, że jeśli jest się osobą łatwo nawiązującą kontakty wówczas lody przełamane zostają bardzo szybko. Ludziom bardziej zamkniętym w sobie będzie trudniej, jednak i one prędzej czy później, lepiej lub gorzej, dostosują się do nowego otoczenia. Przez pierwsze dni trzeba się liczyć z tym, że będziemy pod obserwacją z każdej strony. Przełożeni będą nas obserwować i oceniać pod różnym kątem – czy jesteśmy pracowici, czy wszystkie polecenia wykonujemy bez zarzutu no i przede wszystkim czy mamy predyspozycje do przydzielonej nam pracy. Ocena zależy tylko od nas, tak samo jak od nas zależy czy zostaniemy w tej pracy na dłużej.

Nie zdradzaj zbyt wielu szczegółów ze swojego życia prywatnego.

 

Po kilku dniach w pracy, jeśli wszystko będzie szło po naszej myśli poczujemy się nieco pewniej i zaczniemy powoli nawiązywać kontakty z innymi pracownikami. Oni też mają świadomość, że jeśli będziemy nadawać się do przydzielonych nam zadań to zapewne przyjdzie nam wspólnie pracować przez dłuższy czas, dlatego powoli zaczynamy się integrować z grupą współpracowników. Niestety, problem polega na tym, że oni znają się między sobą znacznie dłużej. Niejednokrotnie są to znajomości wykraczające poza mury zakładu. My o nich nie wiemy nic (lub wiemy niewiele), ale oni również o nas nic nie wiedzą. A w większości przypadków chcieliby, zwłaszcza kiedy praca nie wymaga stuprocentowego skupienia, nie jest zbyt stresująca i istnieje możliwość jednoczesnej pracy i rozmowy o wszystkim i o niczym. Ludzie chcą wówczas jakoś urozmaicić sobie ten żmudny czas i wtedy zaczynają się podpytywania. Ile masz lat? Skąd pochodzisz? Gdzie mieszkasz? Masz męża/żonę/dzieci/psa/kota? A może jesteś po rozwodzie? Gdzie pracowałeś/pracowałaś poprzednio? Jest to standardowy zestaw pytań, które na 99% usłyszymy w momencie kiedy wszyscy już przywykną do naszej obecności i znajomość z imienia i nazwiska przestanie być wystarczająca. To jest też moment kiedy musimy być czujni i bardzo uważać. Zdradzając szczegóły ze swojego prywatnego życia narażamy się na plotki. Informacje o nas będą się rozprzestrzeniały w zaskakującym tempie, żyjąc przy tym swoim własnym życiem. Wystarczy, że w jednym kącie napomkniemy o drobnej sprzeczce z małżonkiem, to po kwadransie w drugim kącie ludzie usłyszą, że pozew rozwodowy jest już złożony w sądzie. Dlatego sami musimy ustalić, co mogą wiedzieć o nas współpracownicy, a o czym lepiej milczeć.

Uważaj z kim i o czym rozmawiasz.

 

Gdy zapuścimy już korzenie w firmie poznamy zapewne większość mechanizmów i powiązań, według których funkcjonuje codzienność w miejscu wykonywania codziennej pracy. Krótko mówiąc – kto jest kim, kto jest “czyj”, kto jest “od kogo”. Być może sami trafiliśmy do firmy jako protegowani kogoś, kto jest znaczącą personą w firmie, jednak bez względu na to na pewno będziemy mieli do czynienia z ludźmi, którzy posiadają tzw. “plecy”. Musimy być wówczas bardzo ostrożni, ponieważ wystarczy, że powiemy o kimś jedno słowo za dużo, to nie obejrzymy się, a osoba ta będzie już o tym wiedziała i nie wiadomo, jakie mogą być skutki takiego “mielenia językiem”. Z czasem sami będziemy doskonale orientowali się, że np. Marysia, która pracuje w sąsiednim pomieszczeniu to koleżanka żony dyrektora, a pan Mietek to szwagier kierownika, ale dopóki nie orientujemy się w tej siatce układów najlepiej nie komentować żadnych wydarzeń w których biorą udział najważniejsze osoby w firmie. Może się zdarzyć, że konsekwencje takiej gadatliwości będziemy ponosić jeszcze przez dłuższy czas.

Unikaj niepotrzebnych absencji w pracy.

 

Każdemu może się zdarzyć niespodziewana nieobecność w pracy. Jest to normalna rzecz – nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć i od tego nie da się uciec. Jednak należy wystrzegać się zbyt częstych absencji. Zdarza się bowiem, że gdy w ostatniej chwili informujemy swojego szefa, że nas nie będzie w danym dniu to może się to wiązać z dość przykrymi konsekwencjami. Jeśli jesteśmy pracownikami o dobrej opinii to zwykle przełożeni przymkną na to oko i skończy się to tylko na wypisaniu wniosku o urlop wypoczynkowy, który raczej nie wpłynie zbytnio na naszą sytuację ogólną. Jeżeli natomiast jest inaczej możemy dostać polecenie wypisania tzw. urlopu na żądanie. Teoretycznie jest to to samo jednak przekonamy się sami, że to drugie jest bardzo niemile widziane wśród szefostwa, co może poskutkować utratą premii, bądź innych profitów, a w perspektywie może doprowadzić do rozwiązania umowy o pracę.

Pamiętaj, że są równi i równiejsi.

 

Na koniec poruszymy bardzo drażliwy temat. Żadne kierownictwo nigdy tego oficjalnie nie potwierdzi, ale prawda jest taka, że wśród szeregowej kadry też są ludzie, którym wolno więcej niż innym. Doskonale widoczne jest to w zakładach produkcyjnych, gdzie najczęściej istnieje nieoficjalny podział na fachowców i całą resztę. Weźmy taki oto przykład. Firma X zajmuje się produkcją różnego rodzaju kształtek z metali kolorowych wykorzystując do tego obrabiarki sterowane numerycznie. Taki wyrób należy później uzbroić w brakujące komponenty, czyli np. pierścienie, uszczelki lub nakrętki. Aby być operatorem lub ustawiaczem takiej maszyny potrzebna jest dość spora wiedza. Jednak żeby zmontować taką kształtkę i włożyć do firmowego opakowania nie są potrzebne duże kwalifikacje. I teraz mamy taką oto sytuacje – osoba która bezpośrednio produkuje kształtki jest nałogowym alkoholikiem, który przed pracą obowiązkowo musi wypić piwko, natomiast osoba która montuje i pakuje nie pije alkoholu w ogóle, ale jest za to nałogowym palaczem, a na terenie firmy obowiązuje całkowity zakaz palenia. Jak myślicie, kto w przypadku wpadki prędzej poniesie służbowe konsekwencje swojego nałogu? Czy będący pod wpływem alkoholu tzw. fachowiec, czy może monter i pakowacz który schowa się gdzieś w toalecie na te parę dymków? Tak, tak – ten drugi. Prawda jest taka, że większość firm wychodzi z założenia, że fachowców nigdy za wiele i lepiej mieć u siebie takiego, który sprawia kłopoty, natomiast najprostsze czynności może wykonywać każdy i łatwiej takiego pracownika wymienić na innego (poza tym ten drugi zarabia dużo mniej w stosunku do tego pierwszego). Bolesne to, ale niestety prawdziwe. Dlatego jeśli należymy do tej drugiej kategorii pracowników to liczmy się z tym, że będzie nam wolno mniej niż komuś innemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *